28 lipca o godzinie siódmej rano po Mszy św. w ełckiej katedrze wyruszyła pielgrzymka piesza z Ełku do Częstochowy. Dotarcie na Jasną Górę przewidziane jest na 11 sierpnia. Przez piętnaście dni pielgrzymi pokonają około pięćset kilometrów. Ełcka pielgrzymka jest jedną z najdłuższych w Polsce.
To osiemnasta pielgrzymka diecezjalna. W bieżącym roku odbywa się pod hasłem „Bądźmy świadkami miłości”. Na rozpoczęcie pielgrzymki Mszy św. przewodniczył bp Romuald Kamiński, który w homilii zwrócił się do pielgrzymów ze słowami: „Zapewne każdy z was, wyruszających na pielgrzymkę, ma postanowienia i intencje. Wśród nich są te dotyczące spraw doczesnych, na przykład prośby o zdrowie, o pomyślność w pracy, o uporządkowanie spraw w rodzinie, o rozeznanie swojego życiowego powołania, o wybór dobrego męża lub żony. Dobrze, że o tym wszystkim chcemy z Bogiem rozmawiać. Ale warto te intencje jakby uprzedzić pragnieniem umocnienia się w obszarze duchowym, głównie ugruntowania wiary – ścisłego kontaktu z Bogiem. To potem zrodzi inne wartości, z miłością na czele”.
Biskup uświadamiał, że są pewne sprawy, które dotyczą nas osobiście, ale nie byłoby to pełne chrześcijaństwo, gdybyśmy tylko pamiętali o sobie. Nasze chrześcijaństwo domaga się tego, aby było świadectwem o znacznie szerszym oddziaływaniu. Prosił pielgrzymów, aby wśród podejmowanych intencji były również o większym zakresie – dotyczące diecezji, ojczyzny, świata. Zdaniem bpa Kamińskiego dzisiaj fundamentalne są sprawy małżeństwa i rodziny, których umocnienie i uporządkowanie powinno znaleźć się na pierwszym miejscu. Życie społeczeństw jest bowiem ściśle związane z rozwojem i kondycją duchową takich właśnie wspólnot jak małżeństwo i rodzina.
„Mimo że pielgrzymka jest aktem religijnym o charakterze pokutnym, to jednak nie może w niej zabraknąć entuzjazmu – uśmiechu i radości” – twierdzi kierownik pielgrzymki, ks. prałat Kazimierz Gryboś, na co dzień proboszcz parafii Ducha Świętego Pocieszyciela w Giżycku. I dodaje: „Są to rekolekcje w drodze przeniknięte duchem modlitwy, miłości i mężnego znoszenia trudów wędrówki”.
Ks. Jerzy Sikora